Po wyjściu cesarzowej usiadłam na krześle przy łóżku panicza
Shino. Jego towarzysz najwyraźniej pomógł mu zasnąć, bo już po pięciu minutach
oddech dziedzica wyrównał się znacznie. Nezumi odsunął się od niego i cicho się
do mnie zbliżył.
- Możesz już iść – szepnął, a zabrzmiało to niemal jak
rozkaz
- Nie – pokręciłam stanowczo głową – Nie mogę sprzeciwiać
się poleceniom cesarzowej – chłopak chciał zaprotestować, ale uciszyłam go
jednym spojrzeniem – Ty też nie możesz tego zrobić
- Wiem – warknął, a potem westchnął ciężko – Siedź tu skoro
musisz, ale nie wtrącaj się i nie przeszkadzaj
- Zrobię tylko to, co do mnie należy – zapewniłam słodko
Facet prychnął i bez słowa wrócił do cesarskiego syna. Mijały
minuty, godziny, podczas których nic się nie działo. Jednakże to była cisza
przed burzą….
Około jedenastej dziedzic zaczął cicho pojękiwać. Nezumi od
razu rzucił się go uspokajać. Jego starania dały jednak odwrotny skutek. Chłopak
go nie poznawał. Nie wiedział gdzie jest i co się dzieje. Jęki zmieniły się we wrzaski
pełne bólu i rozpaczy, a ciałem dziedzica wstrząsały silne dreszcze.
- Co jest grane do cholery! – warknął Nezumi, nic nie
rozumiejąc – Czemu on musi mieć tak realistyczne koszmary?!
- To nie koszmary – powiedziałam, bezszelestnie zbliżając
się do łóżka
- Więc co?! – wrzasnął – Oświeć mnie mądralo!
- Panicz Shino ma dreszcze – powiedziałam – Majaczy. To mogą
być zaczątki poważnej choroby…
- Ale on przecież nie wychodzi poza mury pałacu! – przerwał mi
– Skąd ta choroba? Czemu tylko Shino jest w takim stanie!
- Mogły ją spowodować ostatnie wydarzenia… - zastanowiłam
się – Z tego, co słyszałam nie był w najlepszym stanie. Mógł się od tego pochorować
- Skoro o tym wiesz to nie rób wykładu tylko mu pomóż! –
naskoczył na mnie
- To daj mi się skupić i odsuń się – powiedziałam cicho
Facet popatrzył mi na moment prosto w oczy, po czym zrobił
parę kroków w tył, dając mi pole do manewru. Położyłam dziedzicowi dłoń na
czole żeby sprawdzić jak wysoką ma gorączkę, a drugą ręką szybko zbadałam mu
puls. Z paniczem było źle, ale nie tragicznie. Właściwie jego stan z każdą
chwilą się poprawiał pod wpływem ciepła… wypływającego z moich rąk! Nie wiedziałam jak, ale udało mi się
stopniowo uspokoić chłopaka. Gorączka i dreszcze też powoli ustawały. Po jakimś
czasie panicz Shino zapadł w mocny, spokojny sen. Upewniwszy się, że wszystko w
porządku, odsunęłam się od niego i zwróciłam w kierunku Nezumiego, który ze
zdenerwowania miotał się po całym pokoju, klnąc pod nosem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz