Przesłuchania jeńców zawsze źle na mnie działały. Byłam psychicznie wyczerpana i postanowiłam skorzystać z zaproponowanej przez cesarzową Iromiku gościny. Pospiesznie opuściłam więzienia i udałem się do ustronnej części pałacu gdzie znajdował się mój pokój. Mniej wiecej w połowie drogi usłyszałam podejrzane odgłosy z jednej z komnat, a po chwili jej drzwi się otworzyły. Zobaczyłam Nezumiego, który szparkim krokiem opuścł komnatę i skierował się w stronę cesarskich apartamentów. Dopiero po chwili uświadomiłam sobie, że chłopak niesie na rękach cesarskiego syna, który wyglądał na bliskiego omdlenia. Na jego twarzy malowało się przerażenie, a z oczu wyzierała panika....
- Shino! - zawołałam zatroskana
Nezumi mnie usłyszał i przystanął niechętnie.
- Co się stało? - zapytałam, wskazując narzeczonego - Dlaczego on jest w takim stanie?
- Dziedzic potrzebuje odpoczynku - burknął wymijająco, chcąc żebym się odczepiła
- Widzę - warknęłam - Ale chcę wiedzieć dlaczego
- Ja też - wściekł się - A nie dowiem się tego jeśli taka jedna perfidna siksa nie odczepi się od Shino raz na zawsze! - Nezumi wyraźnie stracił cierpliwość
Miałam zamiar mu odpyskować, że prędzej przejdę na stronę Rossorji niż pozostawię narzeczonego i że nie ma prawa mówić mi co mam robić, a czego nie, ale spostrzegłszy błagalne spojrzenie Shino w porę ugryzlam się w język.
- Zanieś Shino do apartamentów - poprosiłam słodko - Musi odpocząć zanim powie nam co się stało
- Jak to "nam"?! - wydarł się - Nie chcę cię tam widzieć!
- Na szczęście to nie ty o tym decydujesz - odparłam spokojnie
Nezumi zazgrzytał zębami ze złości, ale nie miał wyboru i ruszył w kierunku apartamentu. Szedł szybko, myśląc chyba, że mnie zgubi, ale coś nie bardzo mu to wyszło. Wreszcie doszliśmy we właściwe miejsce. Otworzyłam drzwi komnaty tak by chłopak mógł swobodnie wnieść dziedzica. Nezumi położył Shino na wielkim łóżku po czy usiadł sztywno na jego skraju. Ja przysiadłam nieco bliżej, a narzeczony niemal odrazu złapał mnie za rękę. Nie protestowałam, widząc, że to go uspokaja. Zaczęłam delikatnie głaskać chłopaka po ciemnej czuprynie i szeptać czułe, uspokajające słowa. Nezumi przyglądał się temu wręcz nienawistnym wzrokiem, ale ignorowałam go. Teraz liczył się tylko Shino.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz