Opuściłam pokój Shino z mieszanymi uczuciami. Z jednej strony denerwowało mnie, że zostałam wyproszona z pokoju. Co prawda bardzo grzecznie i w ogóle, ale jednak... Z drugiej strony cały czas martwiłam się o narzeczonego i żadne jego zachowanie nie potrafiło tego zmienić. Bałam sie, że to coś naprawdę poważnego i nawet upragniona samotność nie pomoże Shino się pozbierać.
Dręczona takimi myślami nie zauważyłam nawet kiedy tuż przede mną zmaterializowal się jeden z cesarskich szpiegów. Dostrzegłam go dopiero kiedy odezwał się oschlym tonem.
- Jest interes
- Słucham? - uniosłam brwi ze zdumienia
- Powiedziałem, że mam do ciebie interes, sikso - powtórzył dobitnie, a ja stężałam na samo wspomnienie kłótni z Nezumim
- Jeśli nie będziesz uważał na słowa to moją pomoc otrzymasz jedynie w marzeniach - syknęłam
- Jaka drażliwa! - zawołał z przekąsem - Cóż się dziś stało naszej księżniczce? Narzeczony nie obsypał różami?
Nie odpowiedziałam tylko odwrócilam się na pięcie i odeszłam z wysoko podniesioną głową. Nie zaszłam daleko. Szpieg zmaterializowal się tuż przede mną i chwytając za ramiona, mocno przyszpilił do ściany. W jego oczach pojawiły się złowrogie iskierki.
- Pomożesz mi mała sikso albo nie zostanie z Ciebie wiele....
- Eagle! Co ty, do cholery wyprawiasz? - chłopak odskoczył jak opatrzony, słysząc męski głos za swoimi plecami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz