poniedziałek, 14 października 2013

Od Shino

- Przepraszam, Nezumi – zdążyłem jedynie wymamrotać zanim dziewczyna mnie zaciągnęła do sali lekcyjnej. Znałem ją dość dobrze, choć niezbyt pamiętałem, jak ma na imię. Często jednak spotykałem ją w towarzystwie matki. Przez drogę cały czas przy tym coś mówiła, ale nie słuchałem jej wyjątkowo. Moje myśli zaprzątała przyszła konfrontacja z nauczycielem. Gdy tylko wszedłem do sali, poczułem ruch w kieszeni kurtki. Z dziury wyłoniła się czarna myszka, ledwie widoczna na tle ubrania. Uśmiechnąłem się lekko na widok małego szpiega Nezumiego. Mysz schowała się z powrotem w cień, na szczęście niezauważona przez nikogo innego.
- Co ty sobie, szczeniaku wyobrażasz, co? To, że twoja matka jest porządną kobietą nie oznacza, że mam obowiązek przenoszenia tych uczuć na takiego smarkacza jak ty. Masz szczęście, że jestem na tyle wyrozumiały – prychnął nauczyciel Yuu z pogardą. Podejrzewałem już, czego mogę się spodziewać w najbliższym czasie. Lekcja przebiegła nad wyraz spokojnie. Byłem prawie pewny, że to tylko przez obecność gościa utrzymywała w nauczycielu Yuu maskę przykładnego mentora. Gdy wreszcie po dwóch godzinach zajęcia z matematyki stosowanej dobiegły końca, dziewczyna posłana przez moją matkę wstała i wyszła, nie podejrzewając, by była jeszcze do czegoś potrzebna. W momencie, gdy drzwi się za nią zamknęły, nauczyciel Yuu uśmiechnął się niedwuznacznie. Przełknąłem ślinę.
- Myślałeś, gówniarzu, że ci odpuszczę, co? Twoja mamuśka jest zbyt przewidywalna, żeby cię nie ściągnęła. Trzeba było bardziej się wysilić przy znajdowaniu kryjówki. A teraz, jeśli pozwolisz, kotku, wrócimy do pracy – mężczyzna postawił przede mną laptopa. Skrzywiłem się, wiążąc jego „kotka” ze słowami Nezumiego. Wiedziałem, że teraz obserwuje całą sytuację, a jedyne, co go powstrzymuje przed interwencją do zdrowy rozsądek i chęć dowiedzenia się czegoś więcej.  Byłem w kompletnej panice i było to po mnie widać.
- No już, kotku, bierz się do pracy – ponaglił mnie, kiwając nożem wojskowym na sprzęt. Zamknąłem oczy, próbując się uspokoić. Otworzyłem klapkę laptopa i włączyłem go. Czułem na sobie wzrok mężczyzna, gdy wchodziłem na narzędzie programujące. Jedna linijka. Druga. Trzecia. Zatrzymałem się, szukając oczami drogi ucieczki. Wiedziałem, że już kończę program, a stworzenie go z błędami było jeszcze mniej bezpieczne, niż nie stworzenie go wcale.
- Co jest? Przecież nie masz zastoju literackiego, co? – nauczyciel Yuu stanął za mną i objął mnie ręką w pasie, a drugą, uzbrojoną w nóż przybliżył moją twarz do swojej. – Potrzebujesz motywacji? – spytał, po czym nasze usta się spotkały. Spróbowałem się wyrwać, ale nóż skutecznie odciągnął mnie od dalszych prób. Wiedziałem, jak to się skończy. Nie szukałem tym razem cudów, skoro wcześniej ich nie było. Ku mojemu zdziwieniu cud jednak nastąpił. Czyjaś ręka, a raczej łapa, w ułamkach sekundy rozbroiły i odrzuciły w kąt pomieszczenia mężczyznę. W futrynie dostrzegłem Nezumiego. W jego oczach grało coś na wzór paniki. Paniki o mnie. Nie był pewny, czy podejść, czy czekać na rozwój wypadków.
- Żyjesz? – spytał mnie mój wybawca. Podniosłem do góry głowę i dopiero po chwili rozpoznałem patrzącą na mnie z lekką pogardą twarz.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz