- Nie przejmuj się nim panienko. Eagle to dość ciężki
przypadek.
- Widać – mruknęłam, uspokajając się trochę – Zastanawia
mnie tylko, dlaczego cesarstwo dało mu aż tyle władzy….
- Czasem jest przydatny – wyjaśnił chłopak i uśmiechnął się
lekko – Choć jeśli chodzi o załatwienie czegoś dyplomatycznie to sobie nie
radzi. Ja na jego miejscu zaprosiłbym taką damę do swej komnaty i poczęstował
herbatą.
- Jeszcze możesz to zrobić – odwzajemniłam uśmiech i
ruszyłam korytarzem za moim przewodnikiem.
Lubiłam Hawka, on jeden potrafił mnie uspokoić i rozbawić w
trudnych sytuacjach. W jego komnacie bywałam już wiele razy i widziałam jego
kolekcję pistoletów. Wiedziałam gdzie chowa swoje najwartościowsze skarby. Nie
znaczyło to oczywiście niczego szczególnego. Nic nas nigdy nie łączyło. Zawsze
byliśmy raczej jak brat i siostra. Poza tym wyczuwałam, że jest szczery i niczego
przede mną nie udaje. To rzadkość w tych czasach…
Usiadłam przy niewielkim stoliku i czekałam, a Hawk krzątał
się wkoło, przygotowując herbatę. Po kilku minutach podał mi filiżankę, po czym
usiadł nieopodal.
- To jak? Pomożesz nam? – zagadnął delikatnie
- Spróbuję – przyznałam – Ale nie jestem pewna czy się uda…
Ojciec jest szanowany, ale nie może do niczego zmusić waszego Iliona.
- Ale może go przekonać…
- Może spróbować – przerwałam mu – Ale nie obiecuję, że
przywiezie go ze sobą
- Jeśli nie, jesteśmy w czarnej dziurze – westchnął Hawk, a
w jego oczach zauważyłam niepokój
- Lepiej pójdę do ojca – powiedziałam, wstając – Trochę potrwa
zanim go przekonam, więc lepiej już zacznę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz