Ziewnąłem przeciągle, gdy Nezumi wyszedł z dzieciakiem cesarskim. Przeciągnąłem się i zauważyłem kątem oka, że Yuu, a właściwie Yuchimov, próbuje się doczołgać do drzwi pokoju nauczyciela. Kopnąłem od tyłu krzesło, które przejechało przez pół sali i trzasnęło z hukiem o futryny, omal nie rozpadając się na pół. Zauważyłem w oczach mężczyzny strach. Uśmiechnąłem się zadowolony. Uwielbiałem przerażenie swoich ofiar, karmiłem się nim.
- Nie jesteś zbyt wielkim optymistą? - spytałem z rozbawieniem. Ten tylko wstrząsnął się w dreszczu. Patrzył się na laptopa, leżącego jeszcze jakimś cudem nieruszony na stole. - A, tak, dziękuję za przypomnienie - wyłączyłem komputer i schowałem go do torby pod płaszczem. Mało kto rozumiał, dlaczego nosiłem długi płaszcz nawet pomimo upału. Wbrew opinii nie było mi w nim gorąco, a schowane pod nim przedmioty nigdy nie powinny być dostrzegalne dla ogółu. W końcu, kto czuje się bezpiecznie obok faceta z czterema sztyletami, pistoletem i krótkim mieczem? Nawet, jeśli miałem przy pasie długą katanę, jak teraz, nie wzbudzało to zbyt wielkiego zamieszania, było tylko oznaką wysokiego statusu. Wreszcie pojawiły się psy. Ich szef tylko zerknął na mnie, a ja kiwnąłem mu i wyszedłem. Nie widziałem potrzeby tłumaczenia się mrówkom. Wskoczyłem przez mur na drzewo, a poprzez nie na dach niskiego pałacu. Zawsze poruszałem się zapomnianymi zaułkami i po dachach, jak kot. Z resztą, moim mistrzem Cieniem był Kot, więc nic w tym dziwnego nie było. Pogoda była wręcz wspaniała na wędrówkę, słońce rzucało dużo mocnych cieni, nie wymuszających na mnie niemal w ogóle używania zaawansowanych technik.
- Cześć, Ken! - wskoczyłem przez okno do biura Owla. Był dowódcą-naukowcem i zajmował się zazwyczaj analizą techniczną informacji, które potrzebowałem mieć szczegółowo omówione.
- Eagle! - po twarzy mężczyzny przemknął cień strachu. Znowu udało mi się go złapać na gorącym uczynku. Owl, pomimo swoich wielu zalet, miał również jedną, ale za to znaczącą, wadę - zamiłowanie do wszystkiego, co obce. Nie zdziwiłem się więc, gdy mignął mi tytuł naprędce chowanej przez niego książki. Nie wiedziałem, co on oznacza, ale napisany był kwadratowym pismem z Rossirji. Zaśmiałem się ze szczerą wesołością.
- Masz czas, prawda Ken? - spytałem. Owl nie cierpiał, gdy tak do niego mówiłem. - Sprawdź mi, co możesz zrzucić z tego komputera, dobra? - wyłożyłem na kawałek wolnego biurka laptopa Yuchimova.
- A nie możesz się zapytać poprzez Nezumiego panicza Shino? Dobrze wiesz, że zdecydowanie lepiej zna się na elektronice - stwierdził, przechodząc do stanowiska z jakimiś bulgoczącymi chemikaliami. Podniósł lekko przykrywkę, po czym założyl ją z powrotem, niezadowolony z efektu.
- Nie tym razem. Szczeniak przez najbliższe dni będzie zupełnie bezużyteczny - stwierdziłęm.
- Eagle... - wiedziałem, że zaczął właśnie swoją gadaninę. - Po pierwsze, to nie szczeniak, tylko panicz Shino. A po drugie - Markus, sprawdź mi bacesilicum - nie zapominaj, kto cię wziął do - i co? - domu cesarskiego i dzięki komu - dobra, przełóż je na pożywkę - masz swojo futro w jednym kawałku. O nie tu, na inscemicum - Owl podbiegł i złapał w ostatniej chwili jakąś papkęzanim wleciała to białawego śluzu. Jego duch, Marcus deGaule wydawał się być speszony swoją pomyłką.
- Przecież ustalaliśmy, że najpierw robimy próbę bezwarunkową, prawda? - Owl zsunął z palety poprzednio uratowaną papkę doczegoś, co dla mnie wyglądało identycznie do tego pierwszego, ale najwyraźniej było czymś innym. - Dobra, Eagle, potrzebujesz coś jeszcze? - spytał mnie, zerkając przez ramię.
- Nie przypominam sobie, zakończyłem większość ostatnich tropów - odpowiedziałęm wzruszając ramionami.
- Czyli masz czas, tak?
- A co? - spodziewałem się najgorszego.
- Mógłbyś to dla mnie ponosić kilka dni? - podał mi coś, co podejrzewałem o bycie rękawiczką. Przy charakterze Owla ni było jednak pewności nigdy, jeśli chodziło o jego wynalazki. - Sprawdź ją na wytrzymałość. Hayato ostatnio narzekał, że rękawice lekkiej piechoty są za mało wytrzymałe i wielkie, więc spróbowałem ze sprasowaną superfibrą. Mam nadzieję, że wytrzyma.
- Co dokładnie chcesz sprawdzić? - chciałem się upewnić.
- Wytrzymałość, wygodę, odporność na pot i temperaturę i próbę noży - odpowiedział mi. Skinąłem tylko, wziąłem rękawiczkę do ręki i wyskoczyłem przez okno na dach poniżej.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz