Byłem zadowolony z tego, co udało mi się dowiedzieć od starego Kapcia. A on był zadowolony, że nie musiał mi powiedzieć tego, co od niego chciałem. Wątpię, by się domyślił, że żadna z informacji, której mi nie udzielił była mi potrzebna. Nie mniej jednak, rozmowa ze strategiem poprawiła mi i tak już nie najgorszy nastrój. Przeskoczyłem z wysokiego kamienistego krawężnika na kładkę naprędce budowanego pomostu i już po chwili znalazłem się przy Shino.
- Zgadnij, Kotku, jakie wieści - wymruczałem nic nie podejrzewającemu chłopakowi do ucha. Na dźwięk mojego głosu o mało nie wpadł do oczka wodnego, ale go przytrzymałem.
- Nezumi... dobrze, że nie miałem laptopa - nie wydawał się być zadowolony.
- Nawet, gdybyś miał, i tak bym go złapał. Trochę więcej wiary w moje możliwości - zaśmiałem się i przyciągnąłem Shino do siebie. Jego emocje trochę zelżały.
- Więc? Co to za naglące informacje, o których chcesz mnie powiadomić tak bardzo, że ryzykujesz nawet życie mojego sprzętu? - spytał po chwili milczenia.
- Pamiętasz listę gości na najbliższym spotkaniu herbacianym? - spytałem, a Shino kiwnął lekko głową, wodząc wzrokiem za czerwonymi karpiami. Czułem, że ma napięte mięśnie, ale przyzwyczaiłem się już do tego. - Więc, chciałeś wiedzieć, czy twoja ukochana się pojawi z wielce szanowną rodzinką - nie kryłem sarkazmu, bo i po co. Shino dobrze wiedział, jakie było moje nastawienie do jego narzeczonej.
- Nezumi... - w głosie chłopaka wyczułem błagalną nutkę. Był zbyt delikatny, by otwarcie zaprotestować przeciwko moim poglądom, a nie chciał ich zostawić samych sobie.
- Dobrze, już dobrze. Poprawię się, Kotku - wymruczałem mu do ucha i oparłem brodę na jego ramieniu. Nie śpieszyło mi się, reszta informacji mogła poczekać do naszego przyjścia do apartamentu.
- Widziałeś po drodze Nauczyciela Yuu? - spytał po chwili ciszy Shino.
- A powinienem?
- Pewnie mnie teraz szuka. Chciał mieć ze mną teraz lekcję - na jego wyznanie zahihotałem.
- No proszę, wagarowicz. Jak się cesarz dowie, to...
- Nezumi... - zalążek paniki w głosie Shino tylko mnie rozbawił jeszcze bardziej.
- Dobrze, już dobrze,tylko żartuję. Coś się stało, że nie chcesz iść na lekcje? - spytałem już na poważnie.
- No... tak jakby - wahanie w głosie chłopaka podpowiedziało mi, że chodzi o coś poważnego, ale boi się prosić o pomoc. Postanowiłem poczekać do momentu, aż sam mi powie lub wszystko wyjdzie na jaw. Pozostawało mi teraz tylko czekać i bacznie go obserwować. Shino już miał zamiar coś powiedzieć, gdy przeszkodził mu intruz.
- Paniczu Shino, tu jesteś! - mimowolnie sięgnąłem ręką do pasa, gdzie za połą kurtki za chustką ukryty był sztylet.Wątpiłem, by był przydatny, ale wolałem i tak się upewnić, że tam był.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz