sobota, 26 października 2013

od Eagle

Po spotkaniu z pyskatą szczeniarą "ze dwora", jak miał to w zwyczaju określać Masamune, nieco pogorszył mi się humor. Nie oznacza to, że straciłem go zupełnie.
- Może rybkę? - spytał mnie duch z rozbrajającą wręcz miną. Wziąłem od niego łososia ze śmiechem.
- Powiedz tylko, że nie wpakowałeś jej do wiadra wasabi tak jak ostatnio - zawachałem się przez zjedzeniem.
- Niestety nie. Chociaż wolałbym - odpowiedziałem jedynie westchnieniem. Siedzieliśmy chwilę w ciszy na tatami, gdy wreszcie Masamune zaczął nucić.
- ... Dziób, pełny mieć dziób, usmaż go lub...
- Jak ci walnę...
- . w dziób, od jaja po grób... - nie byłem pewny, czy duch mnie nie słyszał, czy tylko ignorował.
- Masamune! - uderzyłem ręką w stół. Ten dopiero teraz zauważył, żźe mi to przeszkadza.
- O, przepraszam. Strasznie wchodzi w ucho ta nowa piosenka w radiu.
- To coś leciało w radiu? Co z tym światem...
- A reklamy Heynau ci nie przeszkadzają?
- Tego nie powiedziałem. Może masz ochottę na małe polowanko? - przyszedł mi do głowy pewien pomysł.
- A to zależy, w jakim towarzystwie.
- Ja, ty, Nezumi i może Ichiru o ile jest wolny - mój uśmiech mówił duchowi wszystko.
- W takim razie wchodzę w to. Jakiś szczególny łup masz na myśli?
- Jedynie słuszna "Różowa landrynka" - odpowiedziałem już w oknie. Już dawno mnie nie było na "polowaniu na świnie". Tak, to kolejne powiedzonko Masamune.

"Różowa landrynka" była jedną z najlepszych knajp "a'la burdello", a dziewczęta prezentowały się najokazalej. Weszłem wejściem pozabramkowym, przeznaczonym dla klientów tak stałych, że niemal domowników. Przemknęliśmy we trójkę z Masamune i Ichiru do mojego stolika. Trochę żałowałem, że Nezumi nie chciał z nami iść. Zawsze najlepsze kawały były z jego relacji damsko-męskich. Wkrótce podeszła do nas dziiewczyna w jedynie słusznym stroju rozwichrzonego kimona do połowy uda.
- Czegoś wam trzeba, chłopcy? spytała z "firmowym" uśmiechem. Już miałem odpowiedzieć, gdy zdębiałem.
- ... Ty! - wstałem z krzesła z niemałym dziwieniem, którego nawet nie próbowałem kryć. Powoli zaczynał mi się przestawać podobać ten dzień.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz