Shino leżał z głową na moich kolanach, oddychając już prawie miarowo. przeczesałem palcamy jego delikatne włosy i uśmiechnąłem się lekko sam do siebie. Zauważyłem w oknie dosyć charakterystyczny cień, więc tylko westchnąłem i ściągnąłem głowę Shino ze swoich kolan, podkładając poduszkę na ich miejsce.
- Co jest? - spytałem na balkone. Nie musiałem się odwracać od widoku księżyca, by wiedzieć, kogo mam za plecami.
- Ty zawsze taki nieuważny? - poczułem zimny dotyk w okolicach ostatniego żebra.
- Nie zrobisz tego, nie masz po co - stwierdziłem, nawet zbytnio nie przejmując się. Eagle za mną się zaśmiał.
- Jak zwykle w sedno. Myślisz prawie jak kot - wiedziałem, jak wielkim komplementem było u Eagle'a porównanie kogoś do kotów, choćby i przez kontrast.
- Więc, o co chodzi? - powróciłem do pierwszego tematu.
- Ze sczenięciem wszystko w porządku?
- Tak, sądzę, że powinno mu przejść dość szybko - była to prawda, przynajmniej częściowa. - Mimo wszystko, ma silniejszą psychikę, niż mu się wydaje.
- Ale słabszą, niż ty to oceniasz - Eagle nie wydawał się być bezstronny. Zachichotałem krótko.
- Czyżbym o czymś nie wiedział?
- O wielu rzeczach, szczenię. O wielu rzeczach - nie skomentowałem. Nie kojarzyłem jednej osoby przed trzydziestką, która nie byłaby "szczenięciem" w oczach Eagle'a. Nawet dowódcy Ptaszarni, choć nie bezpośrednio nazwani, byli dla niego na tym samym poziomie. Nie, żeby mi to zbytnio przeszkadzało.
- Za to ja chyba wiem coś ciekawego.
- O, a cóż to za wspaniała nowina? - zironizowałem, chociaż zrzerała mnie ciekawość, co też Eagle może mi chcieć powiedzieć z własnej inicjatywy bez alchemicznej wymiany ekwiwalentnej.
- No, tobie chyba nie muszę tego mówić. Prawda, ogierze? - na ustach mężczyzny widziałem malujący się tryumf.
- Ja tobie o Temari też nie - odparowałem z jeszcze większym uśmiechem i wszedłem z powrotem do pokoju, zamykając za sobą drzwi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz