Zachichotałem na wspomnienie wczorjszego dnia. Nie, żebym kochał widzieć Shino w takim stanie, ale Eagle dostarczył mi niemałej rozrywki.
- Oż kur*a, ale mnie łeb napier*ala - mężczyzna podciągnął się niepewnie na rękach na łóżku.
- Cóż, nawet nie pytam, ile butelek poszło - nie kryłem śmiechu.
- Co... po dziewiątej straciłem rachubę, ał-ał-ał... a właściwie, to co ty tu robisz? - Eagle nie wydawał się być zadowolony moją obecnością.
- Nie jestem tobą, jak widzę, że laska ciagnie faceta po bruku to pomagam - stwierdziłem.
- Jak znowu la... - i w tym momencie dotarło do niego, o kim mówiłem.- Nie, ta kurw... ała! - Eagle chwycił się za głowę przez zbyt dźwięczny głos. Może i nie byłemzbyt solidarny w tej chwili, ale napawała mnie każda sekunda widoku cierpiącego mężczyzny.
- Powiedz, że to nie była...
- Imala? Owszem - odpowiedziałem, ksztusząc się ze śmiechu. Imala była siostrą Eagle'a. Może i nie z krwi (tego nikt nie był w stanie powiedzieć, nawet oni), ale na pewno emocjonalnie. - No, powiem, że w tej sukience wyglądała o tak - cmoknąłem, przyłożywszy pięść do ust. Reakcja Eagle'a była bezcenna.
- A ty co, wykopał cię szczeniak? - Eagle powoli wracał do siebie. Trzeźwiał znacznie szybciej niż normalny człowiek. Przynajmniej psychicznie.
- Nie, szczeniak, tylko Shino. I nie, ta cholerna suka cesarzowej mnie nie chce zostawić samego. Miałem jej już na tyle dość, że wolałem opuścić Shino, bo i tak spał.
- Suka cesarzowej? No, no, mam godnego następce.
- Spieprzaj - syknąłęm, podnosząc się z krzesła. Widziałem, że Eagle mimowolnie odsuwa się trochę do tyłu.
- Cześć, mogę na chwilę? - wreszcie w drzwiach pojawiła się dziewczyna. Już od jakiegoś czasu widziałem ją kątem oka na korytarzu przez szparę, ale wydawało mi się, że sie waha, czy powinna wejść.
Dzień Niepodległości
Wolność niech spoczywa w pokoju
czwartek, 31 października 2013
sobota, 26 października 2013
Od Aiko
Po wyjściu cesarzowej usiadłam na krześle przy łóżku panicza
Shino. Jego towarzysz najwyraźniej pomógł mu zasnąć, bo już po pięciu minutach
oddech dziedzica wyrównał się znacznie. Nezumi odsunął się od niego i cicho się
do mnie zbliżył.
- Możesz już iść – szepnął, a zabrzmiało to niemal jak
rozkaz
- Nie – pokręciłam stanowczo głową – Nie mogę sprzeciwiać
się poleceniom cesarzowej – chłopak chciał zaprotestować, ale uciszyłam go
jednym spojrzeniem – Ty też nie możesz tego zrobić
- Wiem – warknął, a potem westchnął ciężko – Siedź tu skoro
musisz, ale nie wtrącaj się i nie przeszkadzaj
- Zrobię tylko to, co do mnie należy – zapewniłam słodko
Facet prychnął i bez słowa wrócił do cesarskiego syna. Mijały
minuty, godziny, podczas których nic się nie działo. Jednakże to była cisza
przed burzą….
Około jedenastej dziedzic zaczął cicho pojękiwać. Nezumi od
razu rzucił się go uspokajać. Jego starania dały jednak odwrotny skutek. Chłopak
go nie poznawał. Nie wiedział gdzie jest i co się dzieje. Jęki zmieniły się we wrzaski
pełne bólu i rozpaczy, a ciałem dziedzica wstrząsały silne dreszcze.
- Co jest grane do cholery! – warknął Nezumi, nic nie
rozumiejąc – Czemu on musi mieć tak realistyczne koszmary?!
- To nie koszmary – powiedziałam, bezszelestnie zbliżając
się do łóżka
- Więc co?! – wrzasnął – Oświeć mnie mądralo!
- Panicz Shino ma dreszcze – powiedziałam – Majaczy. To mogą
być zaczątki poważnej choroby…
- Ale on przecież nie wychodzi poza mury pałacu! – przerwał mi
– Skąd ta choroba? Czemu tylko Shino jest w takim stanie!
- Mogły ją spowodować ostatnie wydarzenia… - zastanowiłam
się – Z tego, co słyszałam nie był w najlepszym stanie. Mógł się od tego pochorować
- Skoro o tym wiesz to nie rób wykładu tylko mu pomóż! –
naskoczył na mnie
- To daj mi się skupić i odsuń się – powiedziałam cicho
Facet popatrzył mi na moment prosto w oczy, po czym zrobił
parę kroków w tył, dając mi pole do manewru. Położyłam dziedzicowi dłoń na
czole żeby sprawdzić jak wysoką ma gorączkę, a drugą ręką szybko zbadałam mu
puls. Z paniczem było źle, ale nie tragicznie. Właściwie jego stan z każdą
chwilą się poprawiał pod wpływem ciepła… wypływającego z moich rąk! Nie wiedziałam jak, ale udało mi się
stopniowo uspokoić chłopaka. Gorączka i dreszcze też powoli ustawały. Po jakimś
czasie panicz Shino zapadł w mocny, spokojny sen. Upewniwszy się, że wszystko w
porządku, odsunęłam się od niego i zwróciłam w kierunku Nezumiego, który ze
zdenerwowania miotał się po całym pokoju, klnąc pod nosem.
od Eagle
Po spotkaniu z pyskatą szczeniarą "ze dwora", jak miał to w zwyczaju określać Masamune, nieco pogorszył mi się humor. Nie oznacza to, że straciłem go zupełnie.
- Może rybkę? - spytał mnie duch z rozbrajającą wręcz miną. Wziąłem od niego łososia ze śmiechem.
- Powiedz tylko, że nie wpakowałeś jej do wiadra wasabi tak jak ostatnio - zawachałem się przez zjedzeniem.
- Niestety nie. Chociaż wolałbym - odpowiedziałem jedynie westchnieniem. Siedzieliśmy chwilę w ciszy na tatami, gdy wreszcie Masamune zaczął nucić.
- ... Dziób, pełny mieć dziób, usmaż go lub...
- Jak ci walnę...
- . w dziób, od jaja po grób... - nie byłem pewny, czy duch mnie nie słyszał, czy tylko ignorował.
- Masamune! - uderzyłem ręką w stół. Ten dopiero teraz zauważył, żźe mi to przeszkadza.
- O, przepraszam. Strasznie wchodzi w ucho ta nowa piosenka w radiu.
- To coś leciało w radiu? Co z tym światem...
- A reklamy Heynau ci nie przeszkadzają?
- Tego nie powiedziałem. Może masz ochottę na małe polowanko? - przyszedł mi do głowy pewien pomysł.
- A to zależy, w jakim towarzystwie.
- Ja, ty, Nezumi i może Ichiru o ile jest wolny - mój uśmiech mówił duchowi wszystko.
- W takim razie wchodzę w to. Jakiś szczególny łup masz na myśli?
- Jedynie słuszna "Różowa landrynka" - odpowiedziałem już w oknie. Już dawno mnie nie było na "polowaniu na świnie". Tak, to kolejne powiedzonko Masamune.
"Różowa landrynka" była jedną z najlepszych knajp "a'la burdello", a dziewczęta prezentowały się najokazalej. Weszłem wejściem pozabramkowym, przeznaczonym dla klientów tak stałych, że niemal domowników. Przemknęliśmy we trójkę z Masamune i Ichiru do mojego stolika. Trochę żałowałem, że Nezumi nie chciał z nami iść. Zawsze najlepsze kawały były z jego relacji damsko-męskich. Wkrótce podeszła do nas dziiewczyna w jedynie słusznym stroju rozwichrzonego kimona do połowy uda.
- Czegoś wam trzeba, chłopcy? spytała z "firmowym" uśmiechem. Już miałem odpowiedzieć, gdy zdębiałem.
- ... Ty! - wstałem z krzesła z niemałym dziwieniem, którego nawet nie próbowałem kryć. Powoli zaczynał mi się przestawać podobać ten dzień.
Od Shino
Obudziłem się przez pukanie do drzwi. Otworzyłem powoli oczy i zauważyłem, że leżę na poduszce, a Nezumi coś pisze przy prawie zaciemnionym świetle lampy.
- Ktoś puka - zauważyłem. Nezumi spojrzał na mnie, dopiero teraz zauważając, że nie śpię.
- Nie chciałem, żeby ci przeszkadzali. Wpuścić? - spytał, wstając. Kiwnąłem tylko głową. Nezumi nie zdąrzył jeszcze otworzyć dobrze drzwi, gdy w pokoju pojawiła się moja matka.
- Shino, kochanie, nic ci nie jest? Te fajtłapy dopiero teraz mi powiedziały, to niewiarygodne. Mam nadzieję, że to się nie powtórzy. Wiesz, jak tylko usłyszałam, skojarzyło mi się z...
- Iro - uspokoiła ją towarzysząca duszyca w zachodnim stroju.
- O!... przepraszam. Jak się czujesz, skarbie?
- Ja... - zawahałem się, co powinienem odpowiedzieć. Chciałem spokoju, a moja matka poza licznymi zaletami miała jedną, za to ogromną wadę - gadatliwość. Mówiła, ile tylko mogła, a gdy kończył jej się temat, znajdowała sobie kolejny. Ilion kiedyś porównał ją do "Beniowskiego", ktokolwiek to był. - Już mi lepiej - w końcu odpowiedziałem jak najbardziej opanowanym tonem.
- Może chcesz jakąś dwórkę? Wiesz, kobiecie zawsze lepiej zrozumieć delikatne serce. Nie, żebym nie chciała ci pomóc, zawsze mam czas dla swojego synka, ale jednak różnica wieku może ci przeszkadzać i...
- Cesarzowo - przerwała jej towarzysząca dwórka, ta sama, która była wcześniej ze mną na lekcji.
- Oj, tak, tak. Aiko, a może ty tu zostaniesz? Taka miła osóbka, jak ty...
- Mamo - byłem zmęczony całą dyskusją.
- Dalej twierdzę, że to dobry pomysł. Aiko, na pewno się tu przydasz - oznajmiła, po czym wyszła w towarzystwie duszycy, zostawiając bogom ducha winną dziewczynę.
- I dlatego właśnie próbowałem wszystko zataić, kotku - wymruczał mi do ucha Nezumi, siadając na łóżku i przyciągając do siebie.
- Ale przecież...
- Potem - Nezumi nie dał mi dokończyć zdania. - A teraz śpij - zasłonił mi oczy, używając jednej z broni duchów - sugestii. Nie potrzebowałem dużo czasu, by zupełnie odejść od świadomości.
poniedziałek, 21 października 2013
Od Aiko
Siedziałam w komnacie przy cesarzowej Iromiku kiedy do środka wpadł posłaniec. Był zdyszany i podenerwowany.
- Cesarzowo...- skłonił się głęboko
- O co chodzi Taro? - zapytała władczyni
- Nauczyciel Yuu został pojmany - zakomunikował
- Jak to? - zdumiała się cesarzowa.
Taro milczał.
- Za co go aresztowano? - głos cesarzowej Iromiku stał się twardy, a spojrzenie lodowate.
- Podobno skrzywdził paniczna Shino - wydukał posłaniec
Władczyni zerwała się na równe nogi.
- Kiedy? - spytała tylko
- Parę godzin temu....
- I dopiero teraz mnie informujecie! - krzyknęłam - Postradaliście rozum?! - facet skulił się pod wpływem spojrzeniem rozsierdzonej kobiety. Postanowiłam, że najwyższy czas na interwencję. Podeszłam do cesarzowej i skłoniwszy się, powiedziałam łagodnie.
- Spokojnie, pani. Paniczowi Shino na pewno nie stało się nic poważnego... Inaczej na pewno zostałabyś natychmiast poinformowana - przekonywałam, a Taro potakiwał mi ruchem głowy.
- Mimo to muszę natychmiast zobaczyć się z Shino - powiedziała cesarzowa, ale poznałam, że nie gniewa się już.
Na twarzy władczyni widać było jedynie niepokój i troskę o syna.
- Oczywiście - skłoniłam się
- Pójdziesz ze mną Aiko - nakazuje jeszcze - Możesz okazać się pomocna.
- Jak sobie życzysz, pani
Powiedziałam i wyszłam z komnaty tuż za cesarzową.
Od Yuki
Byłam wściekła zachowaniem szpiega. Jak on mógł tak się do
mnie zwracać?! Skoro potrzebował mojej pomocy to chyba powinien o nią poprosić
i w miarę się zachowywać, a on…?! Całkowicie wyprowadził mnie z równowagi. Hawk
widocznie to zauważył, bo położył mi dłoń na ramieniu i powiedział:
- Nie przejmuj się nim panienko. Eagle to dość ciężki
przypadek.
- Widać – mruknęłam, uspokajając się trochę – Zastanawia
mnie tylko, dlaczego cesarstwo dało mu aż tyle władzy….
- Czasem jest przydatny – wyjaśnił chłopak i uśmiechnął się
lekko – Choć jeśli chodzi o załatwienie czegoś dyplomatycznie to sobie nie
radzi. Ja na jego miejscu zaprosiłbym taką damę do swej komnaty i poczęstował
herbatą.
- Jeszcze możesz to zrobić – odwzajemniłam uśmiech i
ruszyłam korytarzem za moim przewodnikiem.
Lubiłam Hawka, on jeden potrafił mnie uspokoić i rozbawić w
trudnych sytuacjach. W jego komnacie bywałam już wiele razy i widziałam jego
kolekcję pistoletów. Wiedziałam gdzie chowa swoje najwartościowsze skarby. Nie
znaczyło to oczywiście niczego szczególnego. Nic nas nigdy nie łączyło. Zawsze
byliśmy raczej jak brat i siostra. Poza tym wyczuwałam, że jest szczery i niczego
przede mną nie udaje. To rzadkość w tych czasach…
Usiadłam przy niewielkim stoliku i czekałam, a Hawk krzątał
się wkoło, przygotowując herbatę. Po kilku minutach podał mi filiżankę, po czym
usiadł nieopodal.
- To jak? Pomożesz nam? – zagadnął delikatnie
- Spróbuję – przyznałam – Ale nie jestem pewna czy się uda…
Ojciec jest szanowany, ale nie może do niczego zmusić waszego Iliona.
- Ale może go przekonać…
- Może spróbować – przerwałam mu – Ale nie obiecuję, że
przywiezie go ze sobą
- Jeśli nie, jesteśmy w czarnej dziurze – westchnął Hawk, a
w jego oczach zauważyłam niepokój
- Lepiej pójdę do ojca – powiedziałam, wstając – Trochę potrwa
zanim go przekonam, więc lepiej już zacznę.
od Nezumiego
Shino leżał z głową na moich kolanach, oddychając już prawie miarowo. przeczesałem palcamy jego delikatne włosy i uśmiechnąłem się lekko sam do siebie. Zauważyłem w oknie dosyć charakterystyczny cień, więc tylko westchnąłem i ściągnąłem głowę Shino ze swoich kolan, podkładając poduszkę na ich miejsce.
- Co jest? - spytałem na balkone. Nie musiałem się odwracać od widoku księżyca, by wiedzieć, kogo mam za plecami.
- Ty zawsze taki nieuważny? - poczułem zimny dotyk w okolicach ostatniego żebra.
- Nie zrobisz tego, nie masz po co - stwierdziłem, nawet zbytnio nie przejmując się. Eagle za mną się zaśmiał.
- Jak zwykle w sedno. Myślisz prawie jak kot - wiedziałem, jak wielkim komplementem było u Eagle'a porównanie kogoś do kotów, choćby i przez kontrast.
- Więc, o co chodzi? - powróciłem do pierwszego tematu.
- Ze sczenięciem wszystko w porządku?
- Tak, sądzę, że powinno mu przejść dość szybko - była to prawda, przynajmniej częściowa. - Mimo wszystko, ma silniejszą psychikę, niż mu się wydaje.
- Ale słabszą, niż ty to oceniasz - Eagle nie wydawał się być bezstronny. Zachichotałem krótko.
- Czyżbym o czymś nie wiedział?
- O wielu rzeczach, szczenię. O wielu rzeczach - nie skomentowałem. Nie kojarzyłem jednej osoby przed trzydziestką, która nie byłaby "szczenięciem" w oczach Eagle'a. Nawet dowódcy Ptaszarni, choć nie bezpośrednio nazwani, byli dla niego na tym samym poziomie. Nie, żeby mi to zbytnio przeszkadzało.
- Za to ja chyba wiem coś ciekawego.
- O, a cóż to za wspaniała nowina? - zironizowałem, chociaż zrzerała mnie ciekawość, co też Eagle może mi chcieć powiedzieć z własnej inicjatywy bez alchemicznej wymiany ekwiwalentnej.
- No, tobie chyba nie muszę tego mówić. Prawda, ogierze? - na ustach mężczyzny widziałem malujący się tryumf.
- Ja tobie o Temari też nie - odparowałem z jeszcze większym uśmiechem i wszedłem z powrotem do pokoju, zamykając za sobą drzwi.
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)